wtorek, 27 stycznia 2009

Mexico City

Palacio de Bellas Artes
siedziba teatru narodowego



Sala teatralna




Kurtyna jest szklana mozaiką wykonaną przez Tiffany Studio. Przedstawia ona Dolinę Meksyku z wulkanami w tle.


Torre Latinoamericana
pierwszy drapac chmur w mieście (z lat 50)



Casa de los Azulejos
Budynek wyłożony jest ceramicznymi płytkami
.


Catedral Metropolitana
Jedna z największych budowli sakralnych Ameryki Łacińskiej


Palacio National


Plan miasta azteckiego Tenochtitlanu. Zbudowane było ono na wyspie otoczonej przez płytkie jezioro. Słodka woda dostarczana była do miasta akweduktem. Dzisiaj znajduje się tutaj miasto Meksyk.











Acapulco

tak wiem :D powalający widok :)


W okolicy Acapulco znajduje się Laguna De Coyuca - wielkie jezioro słodkowodne. Jest to raj dla narciarzy wodnych i miłośników ptaków. Kręcono tutaj Tarzana - jak widać wróciłam do kraju, bo takowy osobnik mnie nie porwał - a szkoda ;P. Rambo też tu kręcono - i jego też nie było :P

Poniżej koledzy pelikany



koledzy kormorany


i koleżanki czaple


Bajeczna chatka-bar do której można dotrzeć tylko łodzią.


Widok na Zatokę Acapulco - niestety tylko z auta, bo inaczej się nie dało.



Dowód, że się taplałam w Pacyfiku. Na pływanie nie można było liczyć, bo były fale. Trochę mnie poturbowały i poczułam urok naturalnego pilingu.


Generalnie Acapulco mnie nie zachwyciło mnie. To co za chwilę zobaczycie działo się na plaży przy której podobno znajdowały się najdroższe hotele w Acapulco . . .

Przed nosem jeździli ludzie konno, bądź na kładach . . .


nad głowami latały samoloty . . .


a za nami leżały śmieci.


Widok palm pod jednym z hoteli poprawił mi nastrój.


W Acapulco parę razy dziennie odbywa się pokaż skoków do wody ze skał. Skoczkowie wspinają się i skaczą z różnych wysokości. Ostatni skok wykonywany jest z pochodniami.



piątek, 2 stycznia 2009

Srebrne Taxco

Jedno z najmniej zmienionych miast meksykańskich, uważanych za skarb narodowy. Hiszpanie, przyciągnięci aztecką legendą na temat bogactw w tym regionie, w 1522 zaczęli wydobywać srebro. Przez następne 100 lat miasto kwitło dzięki kopalniom. Po wyczerpaniu się złóż srebra, dwa razy jeszcze los się uśmiechnął do mieszkańców miasta: w XVIII odkryto nowe złoża srebra, a w 1932 William Spartling założył pracownię jubilerską.

Sklepiki ze srebrem są wszędzie. Wchodzi się do jednego z nich i można tam znaleźć malutkie srebrne wisiorki i półmetrowe rzeźby.



Całkowite kolorystyczne przeciwieństwo do Guanajuato.





Kościół Iglesia de Santa Prisca
Utrzymany w stylu churrigueryzmu, z bardzo obficie (to delikatnie powiedziane) zdobionym wnętrzem. Wznoszono go 7 lat, a inicjatorem był Jose de la Borda, który odkrył srebro i zbił na tym majątek.


Quretaro

Mogłabym przepisać z przewodnika co tutaj jest i powiedzieć, że bateria w aparacie mi się rozładowała, ale nie będę kłamać :P Z Queretaro pamiętam akwedukt, obiad i imprezę, bo tylko tyle tam widziałam. Byliśmy przejazdem i nie było czasu na zwiedzanie.

No ale jak już coś widzieć, to coś porządnego. Akwedukt (Los Arcos) jest największym na świecie. Składa się z 74 przęseł o wysokości do 23 m i ma 8 km długości.



Widok z tarasu, na którym jedliśmy obiad, podczas którego dwóch kelnerów się na mnie rzuciło, ponieważ parasol nie zasłaniał odpowiednio słońca tz. nie miałam cienia na ramieniu ;)



Z Luisem, który był niższy ode mnie o połowę głowy ;)



Książę Francisco



Książę Luis

czwartek, 1 stycznia 2009

Guanajuato

Miasteczko wybudowane w wąwozie nad brzegami rzeki. Kolorowe domki są poukładane na zboczach gór, uliczki są kręte i zawiłe. Kiedyś wydobywano tutaj 1/4 meksykańskiego srebra.




Alhondiga de Granditas - spichlerz z XVIII wieku.



Aby usprawnić poruszanie się samochodem, pod miastem wydrążono sieć tuneli. Lepiej wynająć taksówkę, niż samemu błądzić po mieście z paru powodów. Łatwo sie zgubić ( i stać się nowym bohaterem książki "Tunele") i nie zawsze Meksykanie sugerują się światłami i skrzyżowaniami - w końcu nie warto sie zatrzymywać to taka strata czasu :P.



Callejon del Beso - Zaułek Pocałunków

W niektórych miejscach ma 68 cm szerokości. W pobliżu można spotkać wiele osób, które za 30 pesos opowiedzą historię tego miejsca (tylko po hiszpańsku, więc całe szczęście miałam swojego prywatnego tłumacza).

Historia w uproszczeniu jest taka. Ona kochała jego, on kochał ją - oboje zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. On nie był lubiany przez jej ojca. Ojciec przyłapał ich podczas schadzki na balkonach (każdy stał na swoim) i zagroził, że jeśli jeszcze raz to sie powtórzy, to zabije któreś z nich (nie pamiętam które). Oczywiście młodzi kochankowie nie posłuchali, historia się powtórzyła, jedno zostało zabite przez ojca, a drugie popełniło samobójstwo.

Teraz, aby mieć szczęście w miłości, będąc tam trzeba sie pocałować na 4 stopniu schodów wiodących w głąb tej uliczki. Całować się rzeba z tym kimś z kim sie tam przyszło - nie podano dokładnie jak ma się to robić :P







Dom Diega Rieviery, w którym się urodził, a obecnie znajduje sie jego muzeum ze sprzętami i pamiątkami rodzinnymi oraz jego pracami, głównie szkicami do malowideł.