
W okolicy Acapulco znajduje się Laguna De Coyuca - wielkie jezioro słodkowodne. Jest to raj dla narciarzy wodnych i miłośników ptaków. Kręcono tutaj Tarzana - jak widać wróciłam do kraju, bo takowy osobnik mnie nie porwał - a szkoda ;P. Rambo też tu kręcono - i jego też nie było :P
Poniżej koledzy pelikany


koledzy kormorany

i koleżanki czaple

Bajeczna chatka-bar do której można dotrzeć tylko łodzią.

Widok na Zatokę Acapulco - niestety tylko z auta, bo inaczej się nie dało.


Dowód, że się taplałam w Pacyfiku. Na pływanie nie można było liczyć, bo były fale. Trochę mnie poturbowały i poczułam urok naturalnego pilingu.

Generalnie Acapulco mnie nie zachwyciło mnie. To co za chwilę zobaczycie działo się na plaży przy której podobno znajdowały się najdroższe hotele w Acapulco . . .
Przed nosem jeździli ludzie konno, bądź na kładach . . .

nad głowami latały samoloty . . .

a za nami leżały śmieci.

Widok palm pod jednym z hoteli poprawił mi nastrój.

W Acapulco parę razy dziennie odbywa się pokaż skoków do wody ze skał. Skoczkowie wspinają się i skaczą z różnych wysokości. Ostatni skok wykonywany jest z pochodniami.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz